Secret Service i cud nad Wisłą

Reaktywacja kultowego czasopisma o grach Secret Service to ewidentny skok na kasę, a autorzy tego przedsięwzięcia - Robert Łapiński i Piotr Mańkowski - bezczelnie wykorzystali dawną markę, by ukręcić własny biznes. Nim się oszukani czytelnicy spostrzegą, obaj panowie wyjdą z redakcji z workami pieniędzy i pobudują sobie wille na Lazurowym Wybrzeżu...

Doprawdy? Bynajmniej. Bezczelnie skonstruowałem ten wstęp nie po to, by Was przyciągnąć do lektury (choć to działa), lecz by pokazać, jakie komentarze pisali życzliwi tuż po ujawnieniu przez Łapusza informacji o tym, że reaktywuje On kultowy tytuł prasowy. Stara polska maksyma rzecze, że jeśli nie da się komuś pomóc, to można przynajmniej mu zaszkodzić. I w ten właśnie ton uderzyli potencjalni czytelnicy, choć nie wydali na inicjatywę ani grosza, a wszystko w myśl zasady "nie płacę, WIĘC wymagam"...


Dziś już mogę przyznać otwarcie, że o inicjatywie wiedziałem od dawna, jednak nie mogłem nic o tym napisać, bowiem podczas rozmów z Robertem "Łapuszem" Łapińskim zobowiązałem się do milczenia. Z przyjemnością jednak obserwowałem, jak metodycznie Łapusz podchodzi do sprawy, inwestując w projekt cały swój potencjał. Przypomnę tylko ewentualnym niezorientowanym, że mowa o człowieku, który potrafi wyciągnąć królika z każdego kapelusza, czego najlepszym dowodem jest organizowana przez Niego impreza Pixel Heaven. Kiedy więc dowiedziałem się, że Robert postanowił reaktywować kultowy tytuł prasowy, wiedziałem, że przy Jego uporze i talencie to po prostu MUSI wypalić.

A jednak pierwszy dzień po tym, gdy nagłówek Secret Service pojawił się w sieci z głośnym Arnoldowskim "I'll be back", komentarze w sieci nie do końca nastrajały pozytywnie. Bo przecież najlepiej skrytykować inicjatywę jeszcze w zarodku. Głównym argumentem wyciągniętym z... cóż, wiecie, skąd, było zdanie: "to nie będzie już to samo". Oczywiście, że nie będzie to samo! Sprzęt jest inny, gry są inne, gracze też, a do tego nie da się już napisać o nowej świetnej grze na ZX Spectrum, która powala grafiką i oszałamia kolorystyką, bo wykorzystano w niej wszystkie osiem barw tego komputera. Nie będzie też mapek do Knight Lore czy Manic Minera. Czasy się zmieniły, ot co.

Po 13 latach przerwy powraca na rynek dawny lider rynku wydawniczego. Z nowymi pomysłami, z nową formułą i w świetnych nastrojach. Wydawcą nowego Secret Service jest organizator konwentu Pixel Heaven, Robert „Łapusz” Łapiński. Nad jakością tekstów, doborem autorów i tematów czuwa dawny dziennikarz SS, autor "Cyfrowych marzeń", Piotr „Micz” Mańkowski, który objął funkcję Redaktora Naczelnego. Za oprawę graficzną i stary, dobry klimat odpowiada współzałożyciel dawnego Secret Service, Waldemar „Pegaz” Nowak.

Secret Service nie będzie więc już taki sam, jak kiedyś, ale momencik - czy oznacza to automatycznie, że będzie gorszy? Tak założyli komentatorzy, ale było to założenie a priori, tak typowe dla naszej nacji. Tymczasem wbrew pozorom Łapusz nie dokonał skoku na kasę (bo ileż można dziś zarobić na papierze?), lecz podjął się ryzykownego i trudnego zadania z pełną odpowiedzialnością (wierzcie mi, bo znam faceta), kompletując świetną załogę i kreśląc naprawdę ciekawe ramy dla reaktywowanego pisma.

Mało tego, projekt nie jest absolutnie żadną fanaberią w czasach triumfu sieci i upadku druku - wprost przeciwnie, stanowi odpowiedź na od lat niezaspokojone potrzeby graczy, którzy chcieliby nie tylko poczuć znów zapach farby drukarskiej, ale i poczytać na papierze teksty na poziomie, którego w sieci po prostu brak (bez obrazy). Sam odczuwam taką potrzebę. Przez lata kupowałem CD Action - do momentu, gdy zorientowałem się, że robię to tylko dla dołączonej płyty z grami, a pismo przeglądam w toalecie, rzucając pobieżnie okiem wyłącznie na ostatnie akapity recenzji (te z plusami i minusami) i szerokim łukiem omijając ulubiony niegdyś dział publicystyki, bo... wieje w nim nudą (z małymi wyjątkami). Zawsze będę fanem CD Action, ale to nie jest już pismo, którego szukam.

A czego szukam? Dokładnie tego, co oferują Łapusz i Micz:

Wskrzeszony Secret Service będzie poruszał się w obrębie szeroko rozumianej kultury growej. Chcemy robić pismo opowiadające o grach takie rzeczy, jakich nie da się "wyguglać" w sieci. W nowym SS udzielają się dinozaury, które człapały po świecie już w czasie, gdy ukazał się Knight Lore, ale jest też miejsce dla młodych wilczków. Oprócz recenzji nowych zaskakujących gier i technologicznych cudów, znajdzie się też dużo publicystyki, wywiady z legendarnymi twórcami gier, materiały retro, tematy okołogrowe, no i felietony pióra branżowych maestrów. Sporo growej nostalgii, dużo tajemnic ze świata gier i popkulturowych tematów, które o gry zahaczają. Plus świetne rysunki, świeży layout i trochę importowanego z przeszłości humoru. Ze starego Secreta pozostaną również duch i dobra polszczyzna. Będziemy proponować wysokiej jakości teksty. Bez szczegółowych szacunków, ile retro, ile indie czy AAA, bez klepania pustych formułek o misji. Chcemy, żeby nasz czytelnik po lekturze poczuł, że dobrze spędził czas. Chcemy dawać do myślenia i inspirować.


CUD NAD WISŁĄ

Wczoraj media zbombardowały nas informacją, że Łapusz wchodzi z Secret Service w sferę crowd fundingu i rozpoczyna akcję na łamach serwisu polakpotrafi.pl.



Nikt jednak nie spodziewał się, że projekt dostanie odrzutowych wrotek i zbierze wymaganą sumę w... 24 godziny! Jeszcze dziś wisi w nagłówku strony informacja, iż rekordem polakpotrafi.pl jest zebranie kwoty 100.027 zł, gdy tymczasem w momencie, gdy piszę niniejszy tekst, Secret Service ma już na koncie 100.114 zł i jeszcze 43 dni akcji przed sobą!!!


To naprawdę cud nad Wisłą. Dlaczego? Bo to bodaj najbardziej spektakularna akcja, która udowodniła, że nie zawsze to hejterzy są w kraju największą siłą. Owszem, my, Polacy, organizować się potrafimy - zawsze jednak pod czarnym sztandarem nienawiści (choć czasem nawet zasłużonej). Przypomnijcie sobie akcję przeciw nc+. Owszem, była i ciekawa, i potrzebna, i integrująca, jednak oparta na niezadowoleniu, bo właśnie to uczucie łączy Polaków bardziej niż klej Kropelka.

Owszem, powiecie, akcja zacna, ale z tą integracją Drews przesadza, bo na Secret Service zrzuciło się ledwie 1451 osób. To prawda. Pamiętajmy jednak, że ta grupka osób przekazała na projekt przeszło 100 tysięcy złotych! Mało tego, powtarzam - to dopiero początek!

Sam jeszcze nie zdążyłem dorzucić swojego grosza, a zrobię to na pewno, bo nie mam żadnych wątpliwości co do tego, czy warto. I Was też zachęcam! A jeśli ktokolwiek z Was nie zamierza wspierać projektu, bo woli poczekać na pierwszy numer pisma lub w ogóle nie jest inicjatywą zainteresowany, niech po prostu nie przeszkadza. Dziękuję za uwagę.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Gry
Skomentuj